|
Wyszukiwarka
Newsletter
Jeśli chciałbyś otrzymywać najświeższe informacje z naszego serwisu podaj swój adres e-mail.
|
Aria Milewska jest absolwentką dwóch kierunków studiów: germanistyki i pedagogiki
z plastyką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach. Dyplom z malarstwa obroniła w 1999 roku w pracowni Małgorzaty Bieleckiej. Pracuje na Uniwersytecie Świętokrzyskim, jednocześnie publikując swoje ilustracje w tomikach wierszy i czasopismach (m.in. wiersze Barbary Sierakowskiej „Piszę sangwiną” 1997 i Romana Toboły „Nidą płynie śryż” 1999). Współpracowała także z miesięcznikiem kulturalnym „Teraz”
Niemal od początków powstania fotografii zwracano uwagę na plastyczne możliwości kształtowania obrazu przy pomocy światłoczułego materiału i światła. Eksperymentów w tej dziedzinie podejmowało się wielu artystów, odkrywając nowe, często skomplikowane, techniki. Jedną z nich jest „cliche- verre” ,odkryta we Francji i uprawiana przez twórców drugiej połowy XIX wieku - rozwijali ją między innymi, Corot, Daubigny, Rousseau i Millet. Przykładem dzieła powstałego w tej technice jest też „Xięga bałwochwalcza” Brunona Schulza powstała w Polsce w latach 1920-1922.
Już sama nazwa tej metody powstawania obrazu: „klisza szklana” wskazuje na jej istotę - powstawanie negatywu na płycie szklanej i wywoływanie metodą fotograficzną na materiale światłoczułym. Efektem końcowym procesu jest w zasadzie fotografia w jej tradycyjnym (analogowym) pojęciu - wymaga pracy w ciemni, gdzie naświetla się stykowo negatyw na papierze światłoczułym oraz wywołuje i utrwala odbitkę pozytywową. Sam sposób powstawania matrycy i opracowywania miejsc przeznaczonych do późniejszego naświetlenia, znacznie różnił się od metod tradycyjnych technik graficznych. Cliche-verre zawsze było metodą niezwykle oryginalną i dosyć rzadką. Wykorzystanie kruchych, szklanych matryc, wysokie wymagania techniczne, niewielkie wymiary odbitek stykowych nie sprzyjały rozwojowi tej techniki. Sami artyści nawiązywali w niej do już istniejących w grafice rozwiązań warsztatowych i zaczęli je naśladować przy tworzeniu kliszy szklanych. Ostatecznie jednak powstawały prace, w których łączenie efektów graficznych, rysunku
i walorów fotograficznego kształtowania obrazu dawało niezwykle oryginalne rezultaty.
„Pokazany cykl „Podróże” unaocznia - poza koncepcją i wizją - także poszukiwania warsztatowe. Jest on już nie „pierwszym krokiem”, ale na pewno początkiem zmagań
o znalezienie odpowiednich środków wyrazu dla moich twórczych zamierzeń, także zmagań w doskonaleniu łączenia doświadczeń wyniesionych z rysunku, malarstwa, grafiki
i fotografii oraz wiedzą o nowych dyscyplinach w sztuce.
Na pewno jest ten cykl pierwszą tak ważną - i oczekiwaną przeze mnie, jako autorkę,
z napięciem - konfrontacją z odbiorcami i ich opinią.”
|